Kapela Ludowa z Czudca to zespół, który od pół wieku kultywuje tradycje muzyczne regionu. W najnowszej odsłonie cyklu sylwetek członków kapeli poznaliśmy historię wokalistki, dla której muzyka ludowa stała się częścią życia – i to dosłownie, bo jak sama przyznaje, folklor płynie w jej krwi.
Od harcerstwa do kapeli
Przygoda bohaterki z muzyką rozpoczęła się już w dzieciństwie. Od najmłodszych lat eksperymentowała z głosem, a jej talent szybko zauważyli inni. Śpiewała w harcerstwie, grupach przyparafialnych oraz podczas opraw ślubnych. Do Kapeli Ludowej z Czudca trafiła dzięki Kasi Głowackiej, z którą przyjaźniła się od czasów harcerskich. To właśnie Kasia zaproponowała jej pomoc przy nagrywaniu piosenek. Pierwszym utworem, którego się nauczyła, była „Cebula”.
Folklor skradł jej serce
Jak wspomina, folklor od razu skradł jej serce, ponieważ pieśni ludowe niemal zawsze niosą ze sobą jakąś historię. Od tamtej pory marzyła o stałym członkostwie w kapeli – i niedługo później to marzenie się spełniło. W kapeli śpiewa od około 10–11 lat.
Niezapomniane występy
Szczególnie zapadł jej w pamięć występ na „Ludową Nutę” w Domu Strażaka w Zaborowie. Przed koncertem odwiedził ich były członek kapeli, pan Antoni Dral, który chciał przez chwilę zagrać razem z zespołem. Widok ten wywołał u niej refleksję, że muzyka pozostaje ważna w życiu człowieka niezależnie od upływu lat.
Innym wyjątkowym przeżyciem było wspólne kolędowanie z Zaborowiakami. Potęga wspólnego śpiewu wywoływała dreszcze i dawała poczucie łączności międzypokoleniowej. Podobne emocje towarzyszyły jej podczas koncertu jubileuszowego z okazji 50-lecia zespołu „Zaborowiacy”.
Utwór z historią
„Kaśka na piec” to szczególny utwór, który kapela uwielbia grać, a wokaliści – śpiewać. Jak mówi, podczas wykonywania tej piosenki można poczuć się jak aktor wcielający się w rolę. To pieśń z historią, która porywa do tańca i często grana jest bardzo żywo – czasem aż za szybko.
Dlaczego warto pielęgnować tradycję?
Zdaniem wokalistki muzykę i tradycję ludową warto kultywować z kilku powodów. Piękne stroje przekazują tradycje dziadków, ale przede wszystkim liczy się muzyka, która łączy pokolenia i opowiada historie. Gwara, którą posługują się pieśni, jest dziś rzadko używana, a treści utworów to historie z młodości przodków.
Ciekawostką jest fakt, że dołączając do kapeli, nie miała pojęcia, iż folklor jest obecny w jej rodzinie od pokoleń. Okazało się, że jej tata tańczył w „Zaborowiakach” razem z rodzeństwem, a babcia również miała tam swój epizod. Muzyka ludowa ma więc w jej rodzinie wymiar międzypokoleniowy.
Kapelowe przyzwyczajenia i marzenia
W kapeli panują pewne utarte zwyczaje – członkowie niemal zawsze siadają w tych samych miejscach, podzieleni na sekcje. Jak przyznaje wokalistka, gdyby ktoś zmienił ten porządek, każdy czułby się co najmniej dziwnie.
Ma też swoje muzyczne marzenia. Jedno z nich spełniło się, gdy kapela nagrała teledysk z okazji jubileuszu, a ona zagrała w nim jedną z głównych ról. Było to dla niej niezwykle satysfakcjonujące doświadczenie – spełnienie marzenia, o którym nawet nie śniła.
„Folklor w tym momencie skradł moje serce, bo pieśni przeważnie zawsze mają swoją historię” – wspomina wokalistka Kapeli Ludowej z Czudca.
Źródło: Ośrodek Kultury w Czudcu

